Dodane przez: Mira Banaś (2018-04-08)
Artykuł przeczytano: 66 razy.

Halina Główkowska

08-04-2018r.

Zapomniana siostra genialnego poety - Irena Tuwim

spotkanie w Klubie N/Silnicą dn 07-04-2018r
prelekcja Anny Wąsowskiej

 Z wielką przyjemnością wysłuchaliśmy w Klubie kolejnej prelekcji Anny Wąsowskiej. Tym razem Bogusia przeczytała książkę Anny Augustyniak pt. „Nie umarłam z miłości” i zachęciła  Annę do zapoznania się z jej treścią. Efektem jest dzisiejsza prelekcja i nasza wiedza o Irenie Tuwim siostrze Juliana jej brata.
Irena i Julian byli bardzo zgodnym i kochającym się rodzeństwem, ale starszy brat był pierwszym poetą w rodzinie. Oboje urodzili się w Łodzi w trudnych latach tego miasta, rozwijającego się kapitalizmu, szarego, zakurzonego miasta, pełnego biedy robotniczej i luksusowych rezydenci fabrykantów.

 Rodzice byli zasymilowanymi Żydami, inteligentami. Używali  na co dzień  języka polskiego i szczególnie matka czytała im książki w języku polskim, rozwijając w dzieciach miłość do tego języka. Ojciec prawnik wykształcony w Paryżu, władający wieloma językami europejskimi, bankowiec. Izydor (ojciec) nie zajmował się dziećmi. Matka Adela z domu Krukowska córka właściciela drukarni, gruntownie wykształcona, miłośniczka literatury polskiej. Osoba o trudnej psychice katastrofistka, przewrażliwiona znamieniem syna na twarzy, budująca atmosferę domową na lękach. Mieszkali w centrum  miasta przy ul. Andrzeja obecnie Struga, przy wejściu do kamienicy jest tablica poświęcona  pamięci  Juliana Tuwima.
I tu pierwsze rozczarowanie, ani słowa o Irenie Tuwim  znakomitej poetce, prozatorce i tłumaczce, należącej przed wojną do grona Skamandrytów. Pięknej urodziwej kobiecie, eleganckiej, łamiącej serca męskie.
Dzisiaj trochę się zmieniło, bowiem  Rada Miasta Łodzi uchwaliła, że skwer przy ul. Andrzeja Struga i ul. Lipowej nosił będzie imię Ireny Tuwim od 07.03. 2018 r. 

Kobiety ze stowarzyszenia „Kobiety z nad Łódki” oprowadzają chętnych spacerem szlakiem Ireny Tuwim.
Dzieciństwo Ireny nie było sielskie żyła w cieniu brata, w stałej trosce o brata.
Matka czytała im wiersze Leopolda Staffa  „.. o szyby deszcz dzwoni jesienny „  i o” lali smutnej bo miała serduszko  z porcelany”. Wakacje spędzali nad Pilicą w urokliwych lasach i nad rzeką stad wiele dobrych wspomnień z radosnego dzieciństwa.
Irena zadebiutowała mając 16 lat w  dzienniku Godzina  Polski wierszem „Panienka” w wydawnictwie J. Przeworski. To wydawnictwo  wydało jej książki dla dzieci „ Co okręt wiezie”, „Marek Wagarek” i „O pingwinie Kleofasku”. Gdy uczęszczała do gimnazjum  w Łodzi, polskiego, napisała smutny wiersz o biednych Żydówkach. Był to okres gdy kobiety odważniej upominały się o swoje prawa w literaturze, a  złośliwie krytykowane przez mężczyzn za umysły nie godne statusu literatki.
W tym czasie tworzyły Maria Pawlikowska-Jasnorzewska i Kazimiera Iłłakowiczówna i Irena Tuwim. Wiersze Ireny  szybko stały się popularne, miały charakter subtelny, koloryt miłosny – albumy  miłosne, liryki, książki o życiu inteligencji łódzkiej. Szybko zorientowano się, że rośnie literaka dużego formatu.
Wydała  "Tomik 24 wiersze – relacje ze stacji cierpień". Bywała zakochana i jej majestatyczna uroda, piękne oczy, elegancja  podbiły serce Marka Egera człowieka o wybitnym umyśle i wykształceniu,syna bogatych fabrykantów łódzkich. Pobrali się w 1922 r. Marek Eger używał pseudonimu Stefan Napierski, był krytykiem literackim prowadzącym dysputy na poziomie europejskim i w wielu językach.

Mimo walorów takich jak dostatnie życie w willi w Warszawie na Mokotowie, uwielbienie dla żony rozstali się, ale Irena pamiętała o nim. Gdy była w czasie wojny w Londynie i dotarła do niej wiadomość o śmierci Marka w egzekucji w Palmirach, bardzo to przeżyła. 
Drugim mężem został też wybitny umysł, humanista i tłumacz także dyplomata Julian Stawiński.
Pisała wiersze i nowelki „Rozmowy ze służącą” o desperatce, której świat nie kochał wystarczająco i powiesiła się w hotelu. Kończyła swoja twórczość poetycką wierszem „Bądź młoda gwiazda”.
W czasie drugiej wojny światowej rodzeństwo Irena i Julian znaleźli się na obczyźnie; Julian w Ameryce a Irena we Francji, Londynie potem w  Kanadzie.  W tym czasie matka Adela zapadła na chorobę umysłowa i znalazła się w Otwocku w domu dla umysłowo chorych i tam została  rozstrzelana przez Niemców.
Zwłoki matki Ireny odnaleziono po wojnie. Po powrocie do Polski rodzeństwo w 1949 r. zleciło przeniesienie zwłok matki na cmentarz  żydowski w Łodzi, gdzie spoczywał ojciec. Wystawiono tam nowy pomnik zmarłym.
Irena napisała ogromnie dramatyczny wiersz „Sen o domu” umieszczony w antologii z czasów wojny, Julian napisał także wiersz dla pamięci matki „ O mojej matce Żydówce Polce”.
 Po śmierci brata w 1953 r. w Zakopanem i śmierci męża Ireny rozważała śmierć samobójczą.  Ostatnie  strofy to „Czego ci trzeba sercu do szczęścia ? potrzeba mi jednej szczęśliwej miłości” napisała Irena. 

Odeszła z tego świata  samotna, odtrącona, zapomniana 7 grudnia 1987r. Spoczywa na cmentarzu dla zasłużonych - na Powązkach w Warszawie.
Starałam się opisać tę piękna opowieść o smutnym losie Ireny Tuwim .
Na stoliku Anna ustawiła bukiet różowych róż , były przerwy na zaprezentowanie muzyki ze „Skrzypka na dachu” ja starałam się przekazać nastrój spotkania.
Zdjęcia: Ewa Rudawska

 Halina Główkowska.