Poziomkobranie

Zielona trasa, wędrowaliśmy głównie lasami co chroniło nas od upału. No i bardzo poziomkowa. Co chwilę mijaliśmy poziomkowe polanki. Trudno było im się oprzeć, bo były dosłownie na wyciągniecie ręki.

Myślę,  że nie było osoby, która by ich nie spróbowała.
Po ostatnich deszczach były duże, łatwe do zbierania, a słońce dodało słodkości.
W kilku domach, następnego dnia pewnie na stołach pojawiła się zupa szczawiowa.
Szczaw, to był drugi przebój tego dnia, choć znalazł się też borowik wypatrzony przez naszego kompana, pieska Gucia.
Krótko mówiąc (a raczej pisząc) to była pyszna wycieczka, ostatnia w roku akademickim 2017/2018.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *